![]() |
(TY)Dzień Mody..::FaWIOn Week 2008, wyd. październik::.. 17 października odbyło się spotkanie znanych projektantów oraz wschodzących gwiazd Szczecińskich wybiegów mody. Ta nie zapowiadająca się niczym szczególnym impreza zaskoczyła wszystkich! Sąsiadów mieszkania w którym banquiet miał miejsce jak i samą organizatorkę - AleX Vshafie. Kreacje wybrane przez projektantów z ich własnych kolekcji przerosły oczekiwania wszystkich! Niesamowita pomysłowość, nietypowy dobór materiałów, gra kolorów, awangardowe kroje. Coś niesamowitego! Pierwszą kreacją Alex, w której witała przybywających licznie gości, była prosta spódnica, podciągnięta i zapięta nad biustem, co automatycznie odkryło długie i piękne nogi Vshafie. Do tego, srebrny pasek w kształcie splecionych kółek, inspirowany obrazem wysypanych monet na stole Króla Ryszarda w XVI w. Biały szal dopełniał całość i był zarzucony niechlujnie przez szyję. [Spódnica pochodziła z letniej kolekcji strojów wieczorowych roku 2008.]
Strój zatytułowany "Eskimos Latem" który miał na sobie Pablo BezQ to długie, proste, prążkowane, sztruksowe, w kolorze ecruie a przede wszystkim ciepłe - spodnie, luźno osadzone na biodrach. Górę modela zdobiła kamizelka, w kolorze ecriue o parę tonów jaśniejszym i cieplejszym niż spodnie. Podszewka kamizelki wykonana została z włosia owiec. Zawadiacko odpięta, odkrywała tors BezQ, co przyciągało wzrok jego fanek i fanów. Na ramieniu zaciśnięta była opaska ze sztucznego, czarnego włosa która kolorystycznie współgrała z czarnym szalem przewiązanym na szyi. Po tym jak fani oderwali sie od Pabla a on sam wyszedł z podziwu po tym jak zobaczył swoje odbicie w lustrze, do domu Vshafie przybyli z pełną parą w parze Adam i JoAnna! Adam i JoAnna reprezentowali mało zamożne ludy chłopskie. Ich kolekcja była kierowana głównie do osób których portfele w szwach nie pękają. Dlatego też ich kreacje tak bardzo spodobały się innym projektantom. JoAnna miała na sobie bardzo krótkie dżinsowe spodnie, co nie dość, że na niej wyglądało dobrze, to było swoistym zaoszczędzeniem materiału, a tym samym - pieniędzy. Koszula w biało-różową kratkę podkreślała rumieńce JoAnny które malowały się na jej twarzy w obecności jej ukochanego. Czerwony szal dodany dla pikanterii oraz kajdanki z różowym puszkiem przypięte do jej spodni nadawały całemu strojowi klimatu dzikiego, o jakże dzikiego zachodu! Partner JoAnny - Adam, był "chłopem" o jakim marzy pewnie nie jedna z nas. Przystojny, wychowany i co najważniejsze dla nas - dobrze ubrany. Klasyczne czarne spodnie złapane szelkami. Zwykła, biała podkoszulka oraz czapka dżokejka. Wydaje się, że to niewiele, jednak dzięki bliznom na jego mocno umięśnionych ramionach sprawiał wrażenie Szerkana obok którego nie dało się przejść obojętnie w całej tej dżungli znanych osobistości i pięknych kreacji. Chwilę po JoAnnie i Adamie na banquiet przybyła Paulin i Marcin. Wspólnie zdecydowali, że na balu promować będą kolekcję inspirowaną ich wspólną podróżą do Indii. Po tym jak byli ubrani, na język nasuwało się pytanie "Gdzie państwo zostawili swój latający dywan?". Latającego dywanu nie było ale był dżin, który potrafi spełniać życzenia, może nie wszystkich ale z pewnością życzenia Paulin. Marcin ubrany był w czerwone, poszerzane w kroku spodnie które stopniowo zwężały się ku nogawce, czerwoną bluzkę, a na to zarzuconą zieloną kamizelkę wykończoną czarną, puszystą wstawką. Groźnie zaczesana fryzura zmuszała do myślenia.. "będzie krwawo?".. Krwawy dżin - brzmi prawie jak nazwa drinka. Jeżeli jesteśmy już przy drinkach, warto wspomnieć o Paulin. Jak wszystkim państwu wiadomo, Paulin pochłania spore dawki napojów alkoholowych. Tym razem - nie było inaczej, spożywała dużo biesiadnego ponczu, ale pomimo tego, nawet na chwile nie zapomniała o tym, jak dobrze wyglądać. Miała na sobie srebrne spodnie z kolekcji "sek & hend" oraz bluzkę, również w srebrnym kolorze. Koszulka sprawiała wrażenie obsypanej lśniącymi płatkami śniegu, mieniąc się w światłach świec i lamp. Kontrastem dla "płatków śniegu" był złoty pasek który przyciągał uwagę do odkrytych bioder Paulin, co z całkowicie odkrytymi plecami robiło z niej najbardziej roznegliżowaną posiadaczkę lamp z dżinem w środku jaką świat ujrzał kiedykolwiek na oczy. Ponad 10 osób było spóźnionych. Powodem było to, iż zostali zatrzymani przed wejściem przez natrętnych dziennikarzy, którzy za wszelką cenę chcieli sfotografować przybywające gwiazdy.
Przybycie kolejnych gości wprawiło w osłupienie resztę bawiących się już w środku pałacu projektantów. Próg przekroczył sam Marcin BIŁwLADĘ wraz z jedną ze swoich żon. Marcin miał na sobie turban z arafatte oraz przepiękną niebieską szatę, szytą ręcznie, wiele miesięcy przez specjalnie do tego szkolone, od najmłodszych lat, irakijskie szwaczki. W wielkim losowaniu w którym brało udział 400 żon BIŁwLADĘna, prowadzonym przez telewizję Aldżazdzira, nagrodą był wyjazd ze swoim mężem na banquiet do Alex Vshafie. Szczęściarą była Kaja która, dzięki wygranej w losowaniu, awansowała na pierwszą spośród czterystu żon Marcina. Miała na sobie krótkie dżinsowe spodenki oraz różowe rajstopy współgrające z bluzką na której różowym tle rozpościerał się piękny, lśniący, srebrny motyl, który w kręgach Arabskich symbolizuje kobietę dojrzałą. Stroje obojga pochodziły z kolekcji która w 2001 roku w Stanach Zjednoczonych zmieniła sposób patrzenia świata na dotychczasowo obowiązujące kanony. Następny duet który zagościł w domu Alex Vshafie składał się z dwóch bardzo interesujących postaci. Były nimi Don Dziobal i Michael El Mafia. Don Dziobal ubrany był bardzo nietypowo jak na imprezę odnośnie mody. Wielu gości którzy go nie znali, byli przekonani, że jest on członkiem serwisu sprzątającego, który po prostu za wcześnie stawił się w miejscu pracy. Miał na całym ciele ochraniacze, wykonane z nieznanego nam dotąd materiału. Na głowie miał maskę szczelnie ochraniającą twarz. Na plecach, zawieszony miał plecak podróżny w którym trzymał... - odkurzacz. Don Dziobal z wystawioną rurą przechadzał się po banquiecie niepokojąc zdegustowanych tym widokiem gości. Później przebrał się w Hawajskie spodenki i bluzkę i przestał aż tak zwracać na siebie uwagę, przysiadając się do wiernych mu dwóch fanek, które bywają z nim na większości organizowanych imprez. Osobą która towarzyszyła jego przybyciu był Michael El Mafia. Niezwykle przystojny mężczyzna który prawdopodobnie najlepiej wyglądałby nie mając na sobie nic, jednak zawiódł i wdział zgniło zielone spodnie w które niechlujnie wsadzona koszula w paski, mocno rozpięta do piersi, czarny kapelusz i szelki tworzyły całość która jak głośny alarm porannego budzika pobudziła wyobraźnie i porządnie wszystkich kobiet zebranych na banqiecie. Don Dziobal i Michael El Mafia pozornie, po stroju wnioskując, nie mieli ze sobą nic wspólnego. Nic bardziej mylnego! Obaj bowiem zajmują się sprzątaniem. Jednemu przeszkadza kurz, drugiemu - niewygodny rywal z drugiej części miasta. El Mafia pierze wyłącznie pieniądze a Don Dziobal - jego brudy. Chwilę po nich przybyły trzy persony które potrzebowały natychmiastowej pomocy stylistów! Z naszych źródeł dowiedzieliśmy się, że zostały zaatakowane w drodze na banqiuiet i dosłownie zerwane zostały z nich ich kreacje! Zainteresowanie jakie towarzyszyło Dniu Mody przeszło wszelkie oczekiwania a ludzie dosłownie tracili zdrowy rozsądek! Z początku nie chciano wpuścić poszkodowanych osób gdyż wzięto je za jednych z wielu odważnych którzy, bez zaproszeń, chcieli wejść do środka. Alex Vshafie rozpoznała jednak znajomych projektantów i natychmiast wysłała ich do garderoby. Po paru przymiarkach i chwili pracy z doświadczonymi stylistami oczom przybyłych wcześniej gości i samej Alex Vshafie ukazali się Angie Pocahontas i Ala Igoohr w towarzystwie ich opiekunki, pielęgniarki - Marthy Lekuf. Martha zajmowała się głównie Igohr, bo Angie juz powoli odnajdywała się w tym wielkim świecie jakim jest dla niej Szczecin po tym jak całe dzieciństwo spędziła gdzieś na końcu świata w Lesie. Marta była ubrana w klasyczny strój pielęgniarki, czyli długi biały fartuch i niebieską czapkę na gumce która z powodu braku funduszy na zakup prawdziwej, wykonana była ze szpitalnego, jednorazowego - botka. Pomimo całkowicie standardowego szpitalnego stroju Martha wyróżniała się nietuzinkową urodą i wrodzoną kokieterią która dawała się odczuć większości zebranych na przyjęciu gości. Jej podopieczna Al'a Igohr ubrana była w spodnie w kratkę z bardzo wysokim stanem które sięgały na wysokości trzeciego żebra Igohr i żeby to nie było mało Al'a Igohr, za pomocą krawata, którego użyła jako szelek, jeszcze bardziej podciągnęło spodnie ku górze. Zgniło zielona bluzka z jednym podciągniętym rękawem jeszcze bardziej podkreślała jej szalony charakter i mało poważne podejście do życia. Angie Pocahontas ubrana była w jedną z wielu swoich identycznych narzut którą założyła specjalnie na (Ty)Dzień Mody. Cała szata była w kolorze niebieskim, wyszyta indiańskimi hasłami wykrzykiwanymi przed walką przez przodków Angie Pocoahontas. Swoją obecnością zaszczyciła wszystkich również Kathrin ZaZeta Jones która projektuje pod pseudonimem Ula Cieplak. Cieplak pracuje w znanym domu mody w Warszawie. Na nosie miała charakterystyczne dla siebie duże okulary z grubymi szkłami. Nie mogło oczywiście zabraknąć stylowego swetra z całej kolekcji swetrów jakie w swojej szafie posiada Kathrin. Tym razem miała na sobie sweter w kolorowe paski, które własnoręcznie zrobiła na drutach które później zostały użyte do aparatu stymulującego, mającego na celu wyprostowanie sinusoidalnego uzębienia Cieplak. Zaraz po niej do domu Vshafie przybyły Anna Ptys' oraz Kamila Qshemieni będące laureatkami tegorocznej nagrody Elle-Gant przyznawanej najbardziej elegancko i stylowo ubranym kobietom roku. Qshemieni miała na sobie czerwoną długą spódnicę oraz złotą bluzkę wysadzaną małymi jak ziarenka piasku kawałkami złota. Do tego fioletowe korale które bardzo dobrze współgrały z różowym cieniem do powiek Kamili. Anna Ptys' miała na sobie niezwykle kulturalną i stonowaną czarną, prostą sukienkę która odkrywała jej długie i zgrabne nogi. Anna prezentowała swoim strojem niezwykłą klasę, a makijaż kolorystycznie pasujący do niebieskiego szala Anny tylko potwierdzał fakt, że Ptys' nie znalazła się na banquiecie przypadkowo.
Monique Tuleit przybyła jako jedna z ostatnich. Jest to dziewczyna o niezwykle arystokratycznym wyrazie twarzy i sposobie bycia - szczególnie podczas spotkań towarzyskich. Miała na sobie czarną bluzkę z nadymanymi rękawami. Dla podkreślenia wcięcia w tali użyty został niebieski, gruby pasek który ożywiał strój tak samo jako różowe rajstopy przy czarnej bluzce i krótkiej szarej mini. Kreacja miała odzwierciedlać zmienność kobiecych nastrojów które jak wszyscy wiemy bywają bardzo różne. Dwie sprzeczności połączone w całość. Kolory zimne i ciepłe które w takim zestawieniu wyglądały rewelacyjnie! Kobiety zmienne są, w kreacji na zmianę występują to zimne, to ciepłe kolory, w obu przypadkach - piękne jest to, na co się patrzy. Cała impreza przemijała w bardzo miłej atmosferze. Wszyscy byli dla siebie bardzo uprzejmi i nie dochodziło do żadnych bójek. Tylko jedna sytuacja lekko zaniepokoiła Alex Vshafie. Chodziło bowiem o rozmowę Brata Mać z Al'ą Igohr. Brat zauważył, że na imprezie jest bardzo "cicho", na co Igohr agresywnie zareagowała i odpowiedziała że Mać sam jest "cipą"! To małe nieporozumienie mogło się źle skończyć ale całe szczęście wszystko zostało wyjaśnione a obie strony podały sobie rękę. Zaraz po tym jak Alex Vshafie założyła strój ze swojej drugiej kolekcji, czyli letnią suknię ślubną wykonaną z chalki od sukienki komunijnej, dowiedziała się o szkodach jakie zostały wyrządzone w jej domu. Nie było to nic wielkiego. Odłamana została jedna z dwóch rączek w lodówce i zbita szklana półka - również w lodówce. Biedna lodówka! - chciało by się rzec. Jednak wszystko jest już naprawione a cały zabieg kosztował Vshafie jedynie 100 zł, co w ogóle nie ugodziło w jej portfel bo przecież jej się przelewa!
Wiemy jednak, że Alex jest bardzo zadowolona ze swoich gości bo potrafili się zachować a wszystkie "złe" rzeczy jakie przytrafiły sie na imprezie wynikały z niedopracowania ważnych szczegółów przez organizatorów całego przedsięwzięcia. Życzymy wszystkim by nie zapominali o tym kim są, bo pomimo tego, że podczas imprezy (Ty)Dzień mody oceniany był ubiór, to najważniejsze i najpiękniejsze jest to co wygląda z waszego wnętrza, a to, jak cokolwiek wygląda - na was, jest piękne gdy wy sami akceptujecie i dobrze czujecie się z samymi sobą. relacjonowała dla państwa: Aleksandra Osińska. entice 2008-10-25 22:32:12 skomentuj (4) |